czwartek, 11 kwietnia 2013

Fifth Chapter "Give me love"





‘I hesitate, seeing the weakness in your eyes’




Patrząc wstecz, na to co zrobiliśmy, dobrego jak zarówno złego, staramy się nie popełniać tych samych błędów. Wiemy wówczas, że przyniesie to tylko i wyłącznie straty, których z pewnością kolejny raz będziemy żałować. Ludzie próbują więc uczyć się na porażkach, co zazwyczaj nie wychodzi im najgorzej. Mając świadomość uczucia, które rozpływało się po całym twoim ciele, podczas pomyłki, nie chcesz je więcej popełnić. Jak bardzo boli, kiedy jednak to zrobimy? Kiedy odważymy się z premedytacją uczynić to samo? Znamy konsekwencje, w takim razie dlaczego dalej brniemy w to bagno? W końcu zaczniemy się w nim zapadać, a wówczas nie będzie odwrotu. Staramy się sobie przypomnieć, po co to zrobiliśmy. Odpowiedzi jest wiele. Osobiście ich nie znam, gdyż jest to właśnie moja, nędzna historia, która niestety zaczęła się od popełnienia tego samego – najgorszego w moim życiu – błędu.
Zakochałem się. Pozwoliłem sercu na trochę przyjemności, co skończyło się z takim, a nie innym skutkiem. Jak bardzo rani świadomość, że owe uczucie nigdy nie zostanie odwzajemnione? Staram się nie przywoływać tego bólu, ale przychodzi sam z siebie, w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Przed zapoznaniem się z tym wszystkim moje życie nie było jakoś specjalnie szczególne. Dzień w dzień robiłem to samo. Szkoła, praca, dom, szkoła, praca, dom, szkoła, praca, dom. Nawet nie zauważyłem, w której chwili monotonia zaczęła przytłaczać mnie tak bardzo, że zdecydowałem się na definitywnie zbyt radykalny krok. Casting. Na początku stchórzyłem; mama wyciągnęła mnie z łóżka, gdyż nie miałem zamiaru stawiać się na przesłuchaniu. I teraz myślę, że byłaby to dużo mądrzejsza decyzja. W momencie, w którym powiedziano mi, że przechodzę dalej, miałem świadomość, iż moje życie się zmieni. Szkoda tylko, że nie zdawałem sobie sprawy w jaki sposób.
Rozmyślając nad przeszłością, jednocześnie radosną i bolesną, nawet nie zauważyłem, jak bardzo Louis zdążył się przemieścić. Stał przy krawędzi łóżka i rzucał w moją stronę pytające spojrzenie. To oczywiste, że się zgodziłem. Jak śmiałbym tego nie zrobić? Odsunąłem się nieco i poklepałem dłonią wolne miejsce, zachęcając do zajęcia go. Chłopak skorzystał z mojej propozycji i usadowił się na kołdrze, opierając o zagłówek.
Byliśmy oddaleni od siebie o niespełna metr, a mimo to miałem wrażenie jakby cała ta sytuacja była bardziej intymna, niż długi uścisk w kuchni sprzed kilku minut, które teraz wydawały się wiecznością. Ta odległość sprawiła, że jeszcze lepiej mogłem zdać sobie sprawę, dlaczego właściwie szatyn tu jest. Po pierwsze: poprosiłem go o to na co, o dziwo, się zgodził, jednak byłem prawie pewny, że górę wzięła ciekawość. Nartujące chłopaka pytania, zapewne wydawały się nie mieć końca, a to była jedyna okazja, aby uzupełnić brakujące luki w puzzlach. Teraz tylko pozostawało mi czekać aż wykona pierwszy krok, gdyż ja zdecydowanie nie zamierzałem tego robić.
Cisza nagle wydała się być zbyt głośna i chętnie bym czymś zapełnił tę pustą przestrzeń.
Moją uwagę zwrócił Louis, który od dłuższego czasu siedział w bezruchu, a teraz poruszył się, tym samym do mnie przybliżając. Jego usta kilka razy się otworzyły, lecz już po chwili na powrót je zamykał. Chciał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Zawsze w takich momentach niesamowicie intrygowało mnie, czym zaprzątał sobie umysł. Natychmiast jednak wyrzuciłem tę myśl z głowy dając sobie mentalny policzek. Nie miałem prawa powracać do przeszłości w takiej chwili. Definitywnie zbyt często to robiłem, przez co przestałem skupiać się na teraźniejszości i otaczającym mnie świecie.
- Harry – ciszę przerwał jego lekko zachrypnięty od długiego milczenia, głos. Moje przemyślenia w jednym momencie się rozwiały i skupiły na nim. Wwierciłem w niego spojrzenie, oczekując pytania. Znałem je, lecz nie znałem na nie odpowiedzi, bynajmniej nie byłem pewny czy chcę, aby on ją poznał. – Wyjaśnisz mi o co chodzi? Po co… po co to wszystko zrobiłeś?
Nie byłem w stanie tego powiedzieć. Nie, po prostu nie mogę tego zrobić.
„Louis, jestem w tobie zakochany do granic możliwości. Nie mogę wytrzymać tego nadmiaru miłości, dlatego sięgnąłem po używki, które pomogły… w pewnym sensie. Zdałem sobie sprawę, że nie potrafię bez ciebie żyć, co powinno być dla mnie oczywiste już dużo wcześniej. ‘’
W takim razie, co takiego powiedzieć, aby się nie domyślił , a jednocześnie, żeby się zaciekawił i zechciał zostać ze mną jeszcze chwilę dłużej? Pociągnąłem nosem. Brak odpowiedzi był jednoznaczny z tym, że mu jej nie udzielę. Brunet przyjął to nieco inaczej, robiąc coś, czego kompletnie się po nim nie spodziewałem. Przysunął się do mnie tak, że nasze ciała stykał się ze sobą i objął mnie ramieniem, przyciągając do siebie jeszcze bliżej, o ile w ogóle było to możliwe. Zdębiałem. Nie miałem pojęcia, co zrobić w odwecie na jego akt czułości. W końcu moje serce wygrało i zawładnęło otumanionym umysłem. Zacisnąłem dłoń na jego koszulce, druga zaś oplotłem go w pasie, sprawiając, że pomiędzy nami nie było niemal żadnej przestrzeni.
- Pomogło ci to? – wyszeptał, dmuchając gorącym powietrzem prosto do mojego ucha. Mimowolnie zadrżałem. Zdawać się mogło, że pomiędzy jego wypowiedziami tyle się ‘wydarzyło’, że całkowicie zapomniałem o czym mówił jeszcze chwilę temu. Buzowało we mnie wiele emocji, które to wszystko lekko utrudniały.
Rozsądek podpowiedział, aby skłamać, bo może wówczas wszystko byłoby dla niego łatwiejsze. Uczucia postanowiły wziąć górę. Z moich ust padły słowa, których za nic bym się po sobie nie spodziewał. Najgorsze było to, że były one prawdziwe.
- Nie. Wciąż po tym wszystkim tkwię w miejscu – odrzekłem. Mój mózg pracował dwa razy wolniej, dlatego mówiłem i robiłem rzeczy, których bym sobie nie życzył, wiedząc, że w przyszłości będę ich żałował.
- Naprawdę? – Widać, że zaciekawiła go moja odpowiedź, bo w jego głosie brzmiała nuta zainteresowania. – Po czym, jeśli mogę wiedzieć? Co takiego się wydarzyło, że po to sięgnąłeś? Przecież to najgorsze świństwo z możliwych!
Zamrugałem, zastanawiając się co powiedzieć. Nie miałem nad sobą żadnej kontroli, wszystko zaczęło się spod niej wymykać. Odwróciłem głowę w jego stronę tak, że dosłownie milimetry dzieliły nasze wargi od spotkania.
- Cały mój świat odszedł, pozostawiając mnie w ruinach, zdanego jedynie na samego siebie – wyszeptałem na wdechu.
Przypatrywałem mu się z uwagą, chcąc zobaczyć każdą, pojedynczą reakcję na moje słowa. Jego wzrok złagodniał. Przestał ściągać brwi i spojrzał na mnie swoimi wielkimi oczyma. Czy już mówiłem, że mógłbym się w nie wpatrywać latami? Za każdym razem było w nich coś innego. Z wielkim zapałem ‘czytałem’ z jego tęczówek, o ile tylko mi na to pozwolił. Teraz miały odcień, którego nawet najczystsze niebo mogło mu pozazdrościć. Delikatny błękit, żarzący się jasnym blaskiem, otoczony ciemniejszym odcieniem na krawędziach. Szafirowe plamy dryfowały w tych oczach, niczym delfiny na morzu. Całość okalały gęste , czarne rzęsy. Dobrze, że siedziałem, bo gdyby tak nie było, zapewne całkiem zmiękłyby mi kolana. Ciężko utrzymać się na nogach, gdy on patrzy w taki sposób.
- Haz… - zaczął. Jego dłoń znalazła się na moim lewym policzku i pogładziła go czule. Przymknąłem powieki na ten dotyk, chcąc już na zawsze zapamiętać fakturę jego miękkich palców. Pozwoliłem sobie całkowicie się w tym zatracić, mając nadzieję, że Lou nie zabierze ręki, która sprawiała, że serce rosło z miłości do niego.
- Co odeszło? Powiedz, a może pomogę, jeżeli tylko będę w stanie.
Louis był zdecydowanie ideałem. Przez ten cały czas obwiniałem o za to, że mnie zostawił. Najwyraźniej jednak, tak właśnie miało być. Miał się zakochać bez pamięci w kimś, kim niestety nie byłem ja. Mi pozostawało patrzeć na jego szczęście, czując jak serce kruszy się z dnia na dzień. Na pewno nie opuścił mnie świadomie i teraz mi to uświadomił.
- Ko… - natychmiast ugryzłem się w język, zdając sobie sprawę co chciałem powiedzieć. Narkotyki przyćmiewały zdrowy rozsądek. Te dwa słowa są zakazane i nie mają prawa wydostać się z moich ust. Chłopak zmarszczył brwi słysząc, że przerwałem w połowie słowa. Zachęcił mnie gestem dłoni, abym kontynuował swoją wcześniejszą wypowiedź, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego. Westchnąłem z rezygnacją. W głowie miałem jeden, wielki całkiem wolne. Po krótkim chaos, którego ujarzmienie graniczyło z cudem. Musiałem coś wymyślić i to szybko, bo inaczej sprawy mogą przybrać dość nieciekawy obrót.
- Kogoś, kogo umysł nawet nie przyjmował takowej opcji – odparłem, wiedząc, że zdanie jest całkowicie pozbawione sensu, gdyż wyrwałem je z kontekstu, którego na dobrą sprawę wcale nie było. Nie mogłem więcej powiedzieć to było wystarczająco dużo. Samotna łza spłynęła mi po policzku. Byłem na siebie strasznie zły, ponieważ już zbyt wiele razy pokazywałem jak słaby jestem. Ale jak inaczej wytrzymać takie napięcie? Teraz mnie do siebie przytula, ale gdzie był, kiedy tak naprawdę go potrzebowałem? Gdy stałem samotnie na balkonie, chcąc zamarznąć na śmierć. Gdy ściskałem w rękach szkło, czując przeciekającą przez palce krew. Gdy wypłakiwałem się co noc w poduszkę, mając nadzieję, że jutro będzie lepiej. Gdy leżałem sponiewierany w klubowej łazience przez jakiegoś mężczyznę, który chciał się jedynie zabawić. Wówczas go nie było. W każdej sekundzie mojego życia niezmiernie go potrzebowałem, ale w sytuacjach takich jak te, jeszcze bardziej, gdyż był wtedy jedyną deską ratunkową.
Czując się dokładnie tak, jak powinien się czuć naćpany, pijany gej, spojrzałem na jego rozchylone wargi. Jasno-różowe usta były w tej chwili lekko spierzchnięte, a dolna część drżała. Miałem nieodpartą ochotę się w nich zatopić i nigdy nie przestawać. Takie myśli były największym z możliwych błędów, jakie byłem w stanie popełnić. Sprawiły, że zechciałem więcej. Miałem wrażenie jakby zdrowy rozsądek nagle przestał istnieć, a zostało samo rozkruszone serce, które tak bardzo chciało się pozbierać. Wiedząc, że tak paląca potrzeba istnieje wewnątrz mnie, musiałem ją natychmiast ugasić. Pragnienie było wielkie, lecz pozostawało pytanie, czy wystarczy jedna kropla, czy może dopiero całe wiadro? Bałem się odpowiedzi, ale tylko dlatego , że ją znałem. I wcale mi się nie podobała.
Szkoda, że biedny chłopak nie znał moich zamiarów. Ja sam nie do końca je rozumiałem; po prostu kierowałem się instynktem. Złapałem Lou za ramiona i delikatnie popchnąłem, pozwalając jego ciału opaść na łóżko. Wzrok miał totalnie przerażony, i po części zagubiony, ale nie odzywał się, co było mi na rękę. Zbliżyłem się do niego, siadając okrakiem na jego biodrach. Podparłem się na łokciach, aby lepiej widzieć jego twarz. Zacząłem przyglądać się wspaniałym tęczówkom bruneta, tak bardzo magnetycznym, tak bardzo… pożądanym przez każdą komórkę mojego ciała. Obudziła się we mnie nieznana żądza, która zawładnęła całym mną.
Miałem wrażenie, że to wszystko jest niewiarygodnym snem, który nie ma możliwości przerodzenia się w rzeczywistość. A jednak. W oczach chłopaka zauważyłem coś dziwnego, jakby… strach? Tak, to zdecydowanie było to. Spokojnie, Loueh. Nic ci nie zrobię. Ja tylko spełniam swoje marzenia, dokładnie tak jak ty. Chciałeś mi pomóc? Proszę bardzo, droga wolna. Oto okazja, aby to zrobić, z której chętnie skorzystam.
Złapałem w dłonie jego nadgarstki i przycisnąłem do materaca, nad głową Louisa. Podobał mi się taki stan rzeczy. Władza. Nie czekając ani chwili dłużej, złączyłem nasze wargi w leniwym pocałunku.
To było coś, o czym śniłem od roku. Ten magiczny moment, w którym nasze usta miały złączyć się w jedną, nierozerwalną całość. Przyjemność rozchodziła się po całym moim ciele. Czegoś takiego jeszcze nigdy w życiu nie czułem. Muskałem jego usta z wielką delikatnością, nie chcąc postępować zbyt pochopnie. W końcu zapragnąłem czegoś więcej. Przejechałem językiem po dolnej wardze Louisa, tym samym dostając się do środka. Podczas gdy walczyliśmy o dominacje, poczułem rozpalający się we mnie ogień… Naprałem na niego z niespodziewaną gwałtownością. Brunet pisnął cicho wprost do moich rozchylonych ust, co skomentowałem głośnym westchnięciem.
Moje ręce same odnalazły drogę do paska jego spodni. Powoli zacząłem go rozpinać zdając sobie sprawę że jest to prawdopodobnie najlepszy moment w moich życiu. Nie tę myśl szeroko uśmiechnąłem się poprzez pocałunek. Kiedy w końcu przestałem siłować się z klamrą, zrozumiałem, że nadchodzi ta chwila. Upragniona i niezapomniana. Wówczas poczułem opór. Zajmując się spodniami, zupełnie zapomniałem o jego rękach, które pozostały całkiem wolne. Po krótkim siłowaniu napieraniu na moją klatkę piersiową, udało mu się mnie odepchnąć. Opadłem na poduszki, ciężko dysząc. Louis pospiesznie doprowadził do porządku zapięcie swojego paska, po czym przeniósł swój wzrok na mnie. Tego z pewnością się nie spodziewałem. Po chwili, która była tak wspaniała, aby pozostać w naszych sercach na zawsze, on spojrzał na mnie w sposób, że poczułem w opętanym, przez miłość do niego, mięśniu delikatne ukłucie, zaraz przeradzające się w potworny ból. W jego oczach można było dostrzec przerażenie, zdezorientowanie oraz emocję, która sprawiła, że po policzkach spłynęła mi kaskada łez. Obrzydzenie. Nigdy, przenigdy nie patrzył na mnie w ten sposób. Poczułem się jak ostatni, nic nie warty śmieć.
Louis prędko podniósł się z łóżka i wybiegł z pokoju, trzaskając drzwiami. Wpatrywałem się w miejsce, w którym przed chwilą zniknął, czując pod powiekami jeszcze więcej słonej cieczy. Jak mogłem być tak potwornie głupi?! Jak mogłem dać się ponieść emocjom, które do niego żywię? Jak mogłem pozwolić alkoholowi zawładnąć całym moim ciałem w taki sposób, że kompletnie straciłem głowę? Całując Lou, nie zdawałem sobie sprawy co robię. Owszem, odczuwałem przyjemność, ale gdybym był trzeźwy zapewne nawet bym go nie dotknął.
Błędem było pielęgnowanie moich uczuć. Błędem było pozwolenie mu odejść. Błędem było ukazanie swojej słabej strony. Błędem było dać się ponieść używkom. Błędem było pójście do tego cholernego X-Factora! Ale największym błędem było zakochanie się w nim. Przez to całe moje życie to jedna, wielka porażka.
Tak bardzo mnie zadziwiasz Czuję się zagubiony, jednak odebrano mi mapę, aby móc szczęśliwie powrócić. Chciałbym wykrzyczeć to wszystko światu póki same słowa nie wystarczą. Spójrz. Co widzisz? Ja przyglądam się pustej ciemności. Gdzieś tam, na szarym końcu, jest małe światełko. Idę w tamta stronę. Gdy już tam dotrę, okazuję się, że zniknęło. Upadam na kolana, dławiąc się żałosnym płaczem. Bo przecież nie tak trudno jest się unosić, kiedy lecisz niczym armatnia kula.




* na początek strasznie chcemy przeprosić za tak wielkie opóźnienie :(  
* dziękujemy za 20 komentarzy pod 4 rozdziałem! Jesteście niesamowici! 
* każdego, kto czyta to opowiadanie prosimy o krótki komentarz x

33 komentarze:

  1. cudowny.. mam łzy w oczach. *o*

    @morethankiss

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem co napisać, podoba mi się to jak wszystko opisujesz... i jestem baardzo ciekawa co dalej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. wow.. świetny rozdział! mam nadzieję, że Lou nie zostawi Harrego, mimo wszystko..

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając to miałem łzy w oczach. To jest coś genialnego! Na prawdę... Nie wiem co mam napisać...
    Proszę, dodawaj częściej rozdziały ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. To było coś cudownego! Piękne i smutne... :'c Czekam na następn rozdziały. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny dalej <3 Aż się wzruszyłam troszkę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, takiego roku wyrażeń się nie spodziewałam. Rozdział jest cu-do-wny. Chce więcej ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny, jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale emocjee.. jeju nie spodziewałam się że do tego dojdzie.. Naprawdę świetny.. i znowu ryczałam przez cały imagin :'). Jesteś niesamowita <3 Kocham cię <333

    OdpowiedzUsuń
  11. ojezusie. musicie pisać szybciej, bo stajecie się moim nowym narkotykiem. takiego ff jeszcze nie czytałam! super! xx

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem! ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Czemu ja płacze? Kocham tego bloga. Potraficie opowiadaniem doprowadzić człowieka do łez. Gratuluję <3

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest po prostu niesamowite. Napisane lepiej niż nie jedna książka którą czytałam. Opowiada niezwykle ciekawą i wciągającą historię, której kontynuacji nie mogę się doczekać. Za pomocą naprawdę pięknych słów, opisane jest tu każde nawet najmniejsze odczucie, przez co opowiadanie jest realistyczne i wzruszające. Jest to jedno z najlepszych, a może i najlepsze opowiadanie jakie czytałam. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale nie mogłam się powstrzymać, bo wręcz brakuje mi słów, żeby wyrazić jak bardzo podoba mi się to co tu przeczytałam xx PS. wyłączcie weryfikację obrazkową, a komentarzy na pewno będzie więcej.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie czekajcie tak długo z dodaniem nowego rozdziału, muszę się dowiedzieć co zrobi Lou, albo zwariuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. przeczytałam dziś całe opowiadanie, jest świetne :D nie mogę doczekać się następnego rozdziału :))

    OdpowiedzUsuń
  17. To było coś pięknego.. Aż brak mi słów aby to opisać *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie rozumiem jak można tak pisać. To jest idealne! Mam łzy w oczach ale bardzo się z tego cieszę. To niesamowite jakke emocje można wzbudzić w człowieku samymi słowami. Rozdział jeste cuuudowny! Szkoda że Lou odrzucił Harry'ego ale nie dziwie mu się, to było całkiem niespodziewane, a dla niego chyba też całkiem nowe. Rzeczywiście Haz posunął się za daleko dobierając się do spodni Lou, i gdyby był to tylko pocałunek może inczej by to się skończyło. Nam pozostaje tylko gdybanie, bo tylko wyznacie odpowieć. Co będzie dalej? Czy Louis kiedkolwiek jeszcze dotknie Harry'ego? Czy wogule na niego spojrzy? Jak Harry przyjmie jego zachowanie? Pododzi się z tym spokojnie? A może znowu sięgnie po alkochol i coś mocniejszego? Czekam na kolejny rozdział i może dostanę odpowiedzi na niektóre z moivh pytań. <3

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest wspaniałe !!!!!!!. Nie łatwo jest mnie wzruszyć opowiadaniem, ale tym razem ryczę jak głupia. Naprawdę Was podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten rozdział jest definitywnie genialny. Przepraszam za brak kreatywności komentarza i opóźnienie, ale dopiero teraz mam chwilę by wejść na komputer.
    @Zuuzaq

    OdpowiedzUsuń
  21. Proszę, dodawajcie rozdziały częściej! Opowiadanie jest naprawdę genialne i kiedy nic nie dodajecie,dostaje szalu, bo jestem ciekaw, co będzie dalej. Naprawde, masz talent. Sugeruje, abyś zaczęła pisać jakas prawdziwa książkę. Jestem pewna, ze jesteś wprost stworzona do pisania! Ja tak nie myślę, ja to WIEM ;) Czekam na następny rozdział ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod wszystkim co wyżej powiedziała koleżanka :D. Błagam, już tak bardzo chce przeczytać kolejne rozdziały.
      PS jeśli, kiedykolwiek zdecydujecie się wydać jakąś książkę, będę pierwszą osobą, która ją kupi :*

      Usuń
  22. To jest idealne chce następny natychmiast!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaj następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy następna część ???????????????????????

    OdpowiedzUsuń
  25. błagam NEXT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Coś pięknego aż się wzruszyłam :') przez cb mnie oczy bolą od płaczu (hehehe) Jednym słowem. JESTEŚ CUDOWNA!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dodawaj rozdziały częściej :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Genialne opowiadanie <33333

    OdpowiedzUsuń